Słowackiego 7a
62-300 Września

690 325 825
wet.wrzesnia@gmail.com

Pn. - Pt. 11:00 - 18.00
Sob. 10:00 - 12:00

Sterylizacja- narosło wokół niej mnóstwo mitów i plotek. Czy potrzebna? Czy suka, kotka nie powinna mieć przynajmniej raz w życiu młodych? A może jest to narażanie zwierzęcia na niepotrzebny ból i stres zabiegowy tylko po to, aby było nam, właścicielom, wygodniej? Niestety, pomimo coraz łatwiejszego dostępu do wiedzy, lekarze weterynarii wciąż borykają się z nieświadomością ludzi w kwestii rozmnażania zwierząt. To, co dla jednych jest narażaniem na ból i stres, dla nas jest prewencją, zabezpieczeniem zwierzaka i jego potomstwa przed konsekwencjami niechcianej ciąży, uspokojeniem naturalnego pędu do bycia psią,lub kocią mamą i ,co najważniejsze, ochroną przed bardzo popularnymi w starszym wieku schorzeniami narządów rozrodczych.

Każdy, kto odczuwa wątpliwości, czy poddać swoje zwierzę zabiegowi, powinien odpowiedzieć sobie na parę pytań.

Po pierwsze: -czy nowe zwierzaki znajda dobry i bezpieczny dom?

Ile jest niechcianych maluchów w schroniskach, to wiedzą chyba tylko wolontariusze. Ciąża to dodatkowo powołane do życia zwierzęta-czasem 2,3, a czasami nawet 8, lub więcej. Jeśli nikt się nimi nie zaopiekuje, maluchy trafią do psich i kocich sierocińców, będą dzieciństwo spędzały za kratami, bez własnego domu , ciepłych dłoni i dobrego właściciela. Na pewno chcemy zafundować im takie życie? Inna sprawa to odchowanie maluszków we własnym zakresie-mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że to słodkie, powiększone stadko, nawet kilkusztukowe, trzeba przecież nakarmić, odrobaczyć, zaszczepić,a jeśli zachoruje-leczyć. Wszystko to wiąże się, rzecz jasna, z dodatkowym wysiłkiem finansowym dla właściciela zwierząt.

Po drugie- czy zwierzak na pewno nadaje się do rozmnażania?

To jasne, że każda psinka, lub kicia jest dla swojego właściciela tą najpiękniejszą na świecie. Jednak my widzimy tylko jej powierzchowne cechy, natomiast geny i skłonność do chorob pozostają dla nas wielką niewiadomą. Jako młoda właścicielka zwierzaka również myślałam,że te całe rodowody to wyłacznie wyciąganie pieniędzy i jeden wielki snobizm, jednak kiedy po roku okazało sie, że moja ukochana koteczka, bez rodowodu, jest nosicielką śmiertelnej wady genetycznej, świadome rozmnażanie nabrało dla mnie sensu. Gdyby ktoś kiedyś nie pokusił się o stworzenie pseudohodowli i sprzedanie chorego zwierzaka, nie musiałabym przeżywać tej traumy. Niekontrolowane dopuszczanie pupili to rosyjska ruletka- zawsze jest ryzyko, że odezwą się "uśpione" choroby genetyczne i powołane na świat zwierzęta zostaną nimi obarczone. Do tego dochodzą problemy podczas samego porodu, bo często niewprownie pokryte zwierzaki nie są w stanie same sobie poradzić z trudami wydania na świat potomstwa o zbyt dużych gabarytach. Kolejna kwestia to problem schorzeń narządów rozrodczych w starszym wieku. Często dopiero ten argument pozwala zastanowić się nad sterylizacją. Suczki i kotki, w przeciwieństwie do kobiet, sa zdolne do posiadania potomstwa przez całe swoje życie. Oczywiście zdolność ta z czasem zostaje nieco ograniczona,ale stały wpływ hormonów to wciąż duże ryzyko chorób takich jak nowotwory jajników, nowotwory macicy, czy ropomacicze. Skłonności do chorób rosna, jesli zwierzak jest dłuższy czas sztucznie blokowany przed zajściem w ciążę hormonami w zastrzykach, lub tabletkach. Sterylizując zwierzę nie musimy martwić się o to, co przyniesie czas i czy kiedyś nie przyjdzie nam jechać w nocy na ostry dyżur weterynaryjny z powodu pękniętej cysty jajnika, lub przepełnionej ropą macicy.

A jak zabieg wpływa na samego zwierzaka?

Często właściciele boją się, że ich ulubieniec po zabiegu zmieni całkowicie swój charakter. Co my o tym sądzimy? Nieeee, to niemożliwe. Nie będzie bardziej osowiały, nie będzie bardziej agresywny, czy lękliwy. Pozostanie tym samym ukochanym zwierzakiem, co przed zabiegiem. Jedyne co się zmieni, to fakt, że pupil przestanie odczuwać tę nieposkromioną cheć do zajścia w ciążę, a to pozwoli na jego większy relaks psychiczny.

A jak sprawa wygląda z otyłością po zabiegu?

Tutaj faktycznie jest pewne ryzyko, jednak sami często powtarzamy, że nasze zwierzęta nie tyją od jedzenia, ale od karmy i to nie one sobie nakładaja do misek, ale my decydujemy o tym kiedy i co dostają. Dlatego po zabiegu szczególnie ważne jest pilnowanie diety i nie poddawanie się wpływom proszących oczu. W sklepach i w gabinetach weterynaryjnych bez problemu uzyskamy porady na temat żywienia po sterylizacji, bez problemu tez lekarz dobierze właściwy rodzaj karmy dla swojego pacjenta.

Sterylizacja, pomimo, że sama w sobie nie jest czymś naturalnym, nie jest też działaniem ukierunkowanym na niesienie cierpienia. Przeciwnie-pomaga regulować ilość bezpańskich maluchów i zadbać o dłuuuugie zdrowie naszych podopiecznych.

Zapraszamy do kontaktu, jesteśmy do Państwa dyspozycji

Kontakt